Ramówka2

Ramówka2

Lista rozwijalna 1

niedziela, 18 marca 2018

WILNO - NIESTRASZNA NAWET ŚNIEŻYCA


Samochodem do Wilna? Czemu nie! W sumie to nie jest daleko. Był już Lwów, więc czemu nie Wilno tym samym środkiem lokomocji? Z Ciechanowa to "zaledwie" 420 km, czyli jakieś 5,5 godziny jazdy.  I wszystko byłoby fajnie gdyby nie pogoda. Niesamowita śnieżyca, przez którą jechaliśmy chyba z 8 godzin. A że to luty, to raczej lato nas nie rozpieszcza. Jak wyjeżdżaliśmy, hyundai był srebrny, jak przyjechaliśmy biało-brudny...

Już chyba zdążyliście nas poznać, więc tajemnicą nie będzie, że nocleg zarezerwowany jak najtaniej i jak najbliżej centrum przez booking.com. Tak więc zamieszkujemy tymczasowo kamienicę zaraz na przeciwko Katedry Wileńskiej
Bilety do Katedry kupujemy w wieży obok. Jedną z przewodniczek jest bardzo sympatyczna pani Elena, którą moja siostra bardzo polubiła :) 
W katedrze miały miejsce ważne wydarzenia min. koronacje. Bazylika była wielokrotnie odbudowywana po pożarach. A miano bazylika zostało nadane jej całkiem niedawno, bo w XX wieku, co oznacza "królewska". Taki tytuł może nadać tylko papież bardzo szczególnym miejscom. Katedra robi wrażenie. Majestatyczna, olbrzymia. W jej podziemiach chowani byli tylko zasłużeni, min Króla Polski I Wielkiego Księcia Litewskiego Aleksandra z dynastii Jagiellonów. Poza szczątkami Wielkiego Księcia spoczywają tam również szczątki wnuka Księcia Gedymina (stąd nazwa placu przy którym stał nasz hotel), Witolda Wielkiego oraz jego żony Anny. Spoczywają tam również szczątki dwóch żon króla Zygmunta Augusta, Elżbiety z Habsburgów oraz Barbary Radziwiłłówny. W budynku złożone jest również serce Króla Władysława IV Wazy.

Warto wspomnieć o Barbarze, na której punkcie moja siostra zaczęła mieć hopla po tym jak przesympatyczna pani Elena podczas oprowadzania po katedrze, raczyła nas ciekawą opowieścią. Barbara była uważana za jedną z najpiękniejszych kobiet w ówczesnej Europie. 
Barbara podobnie jak jej ukochany, była dosyć rozwiązła płciowo. Wynikało to z przyzwyczajeń wyniesionych z Litwy. Wychowana w liberalnej rodzinie, w której nie było niczym złym uprawianie stosunku przedmałżeńskiego, Barbara nie spotkała się z pozytywnymi opiniami w naszym kraju. Została potajemnie żona Zygmunta, mianowaną później królową. Kilka miesięcy po koronacji zapadła na zdrowiu. Nie wiadomo co było tego przyczyną. Mówi się, ze być może to rak szyjki macicy, może kiła. a może to królowa Bona otruła synową, która nie cieszyła się na polskim dworze powodzeniem. Jedną z teorii jest również zatrucie przez kosmetykami, których używała. Historia ciekawa. Ja jeszcze jej nie zgłębiłam, choć siostra będąc w Wilnie z nami obejrzała film o niej na komórce :D
Cena biletu dla dorosłych około 4,5 euro.

W tej kamienicy na górze mieszkaliśmy 
Ursyncio a w oddali Katedra Wileńska - tuż przed naszym lokum
Katedra Wileńska



widok z wieży



katedra




Warto również zwiedzić wieżę telewizyjną z której rozciąga się wspaniały widok na miasto. Na samej górze znajduje się restauracja z przeszklonym tarasem widokowym. Cała wieża ma ponad 320 metrów, tymczasem restauracja znajduje się na 160 metrach. Atrakcją jest superszybka winda, która wjeżdża w 40 sekund na taras. Miejsce gdzie ustawione są stoliki obracają się na około. 
Cena biletu to koszt około 6 euro. 
Wieża telewizyjna a na jej górze taras widokowy 
widok z tarasu widokowego wieży
Merc w restauracji :) 
restauracja na tarasie widokowym
widok z tarasu widokowego wieży telewizyjnej 
Na tarasie widokowym
widok z wieży telewizyjnej
Postanawiamy zwiedzić dworzec wileński. Może nie jest to tak piękna budowla jak w Mediolanie, ale niewątpliwie ma swój urok. Dworzec wybudowany w 1862 roku, zniszczony i odbudowany po II Wojnie Światowej. Jeżeli kogoś interesuje, to na dworcu mieści się muzeum kolejnictwa. Wstęp około 2 euro dla dorosłych. Nie ma może fajerwerków w muzeum, ale całkiem przyjemnie się zwiedza, choć czuję się trochę jak w Polsce w niektórych starych muzeach. 



Chyba każdy turysta zwiedza obowiązkowo Górę Trzech Krzyży (Góra Trzykrzyska). Absolutnie nie można lekceważyć tej "górki". Dosyć strome podejście. Można się niesamowicie umęczyć. Nie proponuję zakładać żadnych butów na obcasie. Legenda mówi, ze na górze za czasów Olgierda, umęczono siedmiu franciszkanów. Czterech z nich zostało strąconych do Wilejki, pozostałych trzech, wraz krzyżami umieszczono na górze. Nie są to oryginalne krzyże. Zniszczone w czasie wojny, zostały odbudowane pod koniec lat 80 XX wieku. 

Góra Trzech Krzyży  
Widok z Góry Trzech Krzyży
A to plac Gedymina wieczorem. Zmęczeni po całodziennym łażeniu. Ostatnie fotki w tym dniu.


W kolejnych dniach na naszej liście musi się znaleźć koniecznie kościół św. Anny. Kościół powstał w XV wieku, a do jego zbudowania użyto aż 33 rodzaje cegieł! Podobno Bonaparte chciał zabrać kościół ze sobą do Paryża. Kościół nie jest aż tak duży jak się wydaje z zewnątrz. Jego fasada rzeczywiście jest bardzo majestatyczna. Jednakże w środku kościółek jest niewielki. 




Będąc na wschodzie trzeba koniecznie uderzyć do jakiejś cerkwi. A czemu? Bo trzeba poznawać inne religie oraz inne kultury. Choć ta nie jest mocno różna od naszej. Tak wiec udajemy się do cerkwi świętego Mikołaja. Jedna z najstarszych świątyń w Wilnie, która jest również pierwszą prawosławną świątynią w Wilnie, nie ma zbyt bogatego ołtarza. Ktoś kto kiedyś był w cerkwi, wie, że może tam panować niezwykły przepych. Tu mamy niewielki ołtarz, mrok i pilnujące panie aby aby nie robić zdjęć (robiliśmy po kryjomu, wiem wiem, grzech).  Częścią wspólną dla wszystkich cerkwi, które widziałam są własnie te pilnujące panie, których jest cała masa. Doglądają czy światła się palą, czy świeczki nie zgasły, czy ktoś robi zdjęcia. Starowiny w chustach, które pogrążone są w modlitwie. Jedna z nich dyskretnie uchwyciłam na zdjęciu. 


Jedna z pań opiekujących się świątynią


W Wilnie jest cała masa kościołów. Jeżeli ktoś by chciał, może spędzić całe dnie na ich zwiedzaniu. Kolejną świątynię, którą mijamy jest kościół świętego Kazimierza.


No i jest wreszcie Ostra Brama. Już z zewnątrz widać, że jest bardzo zaniedbana. 



Po zwiedzaniu przybytków sakralnych czas na zabawę dla plebsu :D czyli Muzeum Iluzji Vilnius.  Wstęp 10 euro od osoby. 












Fajnym miejsce jest też galeria bursztynów, która znajduje się przy ulicy  Vokiečių g. 6. Pani, którą zastaliśmy w galerii bardzo fajnie opowiadała. Wprawdzie po angielsku, ale z naszą słabą znajomością dało się spokojnie większość zrozumieć. Bardzo ciekawe miejsce, choć niezbyt duże. 



I ostatnia już rozrywka w Wilnie to Pauksciu Takas Cosmos Vilnius przy ulicy Adres: J. Biliūno g. 53, Anykščiai. Trochę byliśmy rozczarowani, gdyż jest to mały pokój w niewielkiej galerii handlowej, na ostatnim piętrze. W pokoju znajduje się bardzo duzo luster. Właściwie są one na około. Zostajemy zamknięci w pokoju na kilka minut. W całym pokoju zaczynają wirować światełka jak w kosmosie. Fajne uczucie. Nie kosztowało to zbyt dużo - nie pamiętam ile. Aczkolwiek myśleliśmy, ze pokój będzie większy. Byliśmy we czwórkę i ledwo się zmiesliścimy. 



To i owo na temat Wilna
- trzeba pamiętać, że na Litwie panuje prohibicja, tak więc nie zakupicie alkoholu po godzinie 22 i przed 8 rano. 
- Wilno nie jest bardzo małym miastem, ale spokojnie da się je zwiedzać pieszo.
- należy pamiętać, że walutą obowiązującą jest euro. 

POPULARNY WPIS

KAC VEGAS W BANGKOKU