Do Pragi postanowiliśmy jechać samochodem. A czemu? Ponieważ nie było ciekawych połączeń lotniczych - czytaj tanich, a z Ciechanowa to "tylko" osiem godzin. A ze zgodziła się siostra z mężem z nami jechać, więc stwierdziliśmy, że pojedziemy samochodem. Wyjechaliśmy w czwartek koło 13, musieliśmy jeszcze zgarnąć siostrę z Wawy, dojechaliśmy do hotelu około 23. Ursyn znalazł kawalerkę w bardzo przystępnej cenie (hotel Garden Grape House rezerwacja przez booking), dwa łóżka, ładna łazienka, i naprawdę całkiem niezła lokalizacja. Hotel kosztował nas 440 zł za trzy noce za cały apartament.
Dodam jeszcze, ze wyjazd był w połowie lutego. Pierwszy dzień zaczynamy od Praskiego zamku, czyli Zamku na Hradczanach. Zamek to dawna siedziba królów czeskich. Wikipedia podaje, ze według Księgi Rekordów Guinnessa. jest to największy zamek pod względem zajmowanej powierzchni na świecie. Jednakże nie podaje już, ze chodzi o cały kompleks zamkowy a nie sam obiekt. Na terenie znajduje się między innymi Katedra św. Wita, Klasztor Benedyktynek, galeria zamkowa, Bazylika św. Jerzego, Kaplica św. Krzyża, wierze, Belweder, Złota Uliczka, przy której mieszkali złotnicy oraz inni rzemieślnicy no i oczywiście zamek.
Dodam jeszcze, ze wyjazd był w połowie lutego. Pierwszy dzień zaczynamy od Praskiego zamku, czyli Zamku na Hradczanach. Zamek to dawna siedziba królów czeskich. Wikipedia podaje, ze według Księgi Rekordów Guinnessa. jest to największy zamek pod względem zajmowanej powierzchni na świecie. Jednakże nie podaje już, ze chodzi o cały kompleks zamkowy a nie sam obiekt. Na terenie znajduje się między innymi Katedra św. Wita, Klasztor Benedyktynek, galeria zamkowa, Bazylika św. Jerzego, Kaplica św. Krzyża, wierze, Belweder, Złota Uliczka, przy której mieszkali złotnicy oraz inni rzemieślnicy no i oczywiście zamek.
Poniżej zamieszczam cennik obiektów. O dziwo po polsku. Można kupić bilet na kilka atrakcji.
Zwiedzanie zaczynamy od Katedry, która znajduje się zaraz po wejściu na teren zamku. Olbrzymia sakralna budowla, która budowana była przez około 600 lat. Jakoś specjalnie mnie to nie dziwi, ponieważ Katedra Duomo w Mediolanie i również ta w Kolonii, też były budowane przez ponad sześć wieków. Zresztą widać, że taka ogromna budowla musiała pochłonąć wiele lat, wiele istnień i wiele budulca. Wyczytałam, ze to jest trzeci kościół, który stał na tym miejscu. Katedra, podobnie jak ta w Kolonii, zbudowana jest z kamienia, który ciemnieje. Przez co dla oka staje się trochę ponura. Wrażenie to potęgują również gargulce znajdujące się wewnątrz. Kościół jest bardzo wysoki, zbudowany praktycznie tak jak większość kościołów katolickich - nawa główna, plus dwie nawy boczne. W oknach widzimy przepiękne witraże, każdy z nich jest inny, ale tak samo kolorowy.
Niestety od frontu ciężko jest jej zrobić dobre zdjęcie, ponieważ jest mało miejsca aby ją objąć.
A tu piękne kolorowe witraże. Tak jak pisałam każdy inny.
Stary Pałac Królewski niestety mnie nieprzyjemnie zaskoczył. Bardzo zniszczony, zaniedbany. Ma duży potencjał. Widać, ze jest niewykorzystany.
Poniżej Bazylika i klasztor św. Jerzego. Czerwona fasada całkiem urokliwa, a wnętrze? No cóż, ciemne i bardzo zaniedbane. Jedyne co mi się podobało to sufit w kapliczce, choć można byłoby go również odnowić.
Nie mogłam się oprzeć aby Wam nie pokazywać tych pięknych małych arcydzieł zrobionych ze szkła. Można kupić wisiorki, figurki, miski. Wisiorki w całkiem niezłych cenach. Można kupić za około 50zł. No po prostu cuda, ale ceny niektórych przedmiotów też całkiem zawrotne. Zobaczcie sami...
Restauracyjka na terenie zamku, w której można wypić grzańca, kawę i zjeść ciacho.
Złota Ulica słynąca kiedyś ze złotników, którzy ją zamieszkiwali. Do każdego z tych domków, można wejść, zobaczyć jak kiedyś wyglądały zakłady rzemieślników. Na dole jest i sala tortur, jak ktoś byłby ciekaw...
Uliczka mi się bardzo podobała. Wąska, ciasno usytuowana pomiędzy innymi budynkami. Musze powiedzieć, że ma urok.
Czy to nie baba jaga wychodzi ze swojego piernikowego domku? No muście przyznać, że zdjęcie wyszło mi iście bajkowe...
Na Złotej Ulicy znajdziemy również ręcznie robione zabawki, które oczywiście można zakupić. Fajny prezent, aczkolwiek nie wiem czy dzisiejsze dzieciaki będą zadowolone z prezentu, który nie jest tabletem albo telefonem komórkowym...
I kukiełki postaci ze słynnych filmów. Jak widać poniżej, jest nawet i Jack Sparrow. A gdzieś tam był i Harry Potter :)
Widok z murów zamku.
Zmiana warty. Fajne doświadczenie, choć niestety my nie zdążyliśmy zobaczyć jak to wygląda od samego początku. Zmiana warty zaczyna się zawsze o 12 godzinie przy pałacu. Piękne stroje, podobno gra również muzyka i jest bardzo dużo ludzi.
A tu już ulica zaraz po wyjściu z pałacu. Równie ładna jak całe stare miasto.
Postanowiliśmy coś przekąsić w okolicznej restauracji. Jedno z tradycyjnych dań, zupa w kminkowym chlebie. Jedliśmy już podobną na Litwie. Oczywiście zupy dużo nie ma, ze względu na sposób podania. No ale to ma być również pewna forma atrakcji. Sam chlebek przepyszny, mocno aromatyczny.
Ja, jako człowiek, który uwielbia książki napaliłam się strasznie na Bibliotekę Klementinum (Marianske namesti 5), która jest podobno jedną z najpiękniejszych bibliotek na świecie. Wcześniej był tu zakon jezuicki, w XVIII wieku zakon został przekształcony w bibliotekę. Podobno zbiory obejmują 6,5 tysiąca wolumenów. Biblioteka jest rzeczywiście przepiękna. Piękne malunki, przepiękne fikuśnie sufity, książki pod samą górę, wspaniałe, drewniane regały. Czuć ducha nauki. Niestety mam kilka zastrzeżeń. Biblioteka to tylko dwie sale, z których zamieszczam Wam zdjęcia poniżej. Ponadto nie można wejść do sal. Są po prostu zagrodzone. Dodatkowo nie można robić zdjęć. Na dole w kasie można kupić naklejkę, która jest zezwoleniem na fotki. Turyści przed budynkiem przekazywali sobie naklejki (my też dostaliśmy), jednakże aby zrobić taki przekręt, trzeba naklejkę przykleić po wejściu na salę, ponieważ przed stoi kolejna pani, która sprawdza na bilecie czy zakupiliśmy bilet ze zdjęciem czy bez. Nie jestem za takimi oszustwami, jednakże bilet kosztował aż 300 koron (jakieś 51 złotych) + 80 koron za robienie zdjęć. Bibliotekę można zwiedzić w 5 minut. Więc jak dla mnie, bilet był bardzo drogi.
Godziny otwarcia od 10 do 17:30 ( w piątki i soboty do 18).
Jedną z atrakcji jakie serwuje Praga jest również wjazd kolejką na wzgórze. Kolejką możemy wjechać na biletach miejskich. My mieliśmy zakupiony dobowy (można zakupić go na stacji metra w automatach). Wzgórze Petrin, bo tak się nazywa miejsce gdzie wjeżdżamy, Ma kilka atrakcji do zaoferowania. Również te związane z widokami. Widać stąd prawie całe miasto. Kiedy my byliśmy kolejka była spora, jednakże dosyć szybko się zmniejszała. Kolejka kursuje w porze zimowej (od listopada do marca) od 9 do 23:30 co 15 minut, w porze letniej (od kwietnia do października) do 10 minut. Bilet kosztuje dla dorosłych 26 korony.
Na wzgórzu Petrin znajduje się wieża widokowa, na którą możemy wejść lub wjechać windą. Podobno została zbudowana w 1891 na wzór wieży Eiffela. Szczyt znajduje się na takiej samej wysokości jak wieży tj ponad 63m. Na wieżę można wejść w każdym miesiącu przy czym w różnych godzinach. Dla przykładu w od listopada do lutego godziny otwarcia to 10-18, w marcu i w październiku do 20, ale za to od kwietnia do września otwarta jest już do 22 godziny. Nie zdecydowaliśmy się zwiedzić tego przybytku. Czemu? Bo bilety były drogie. Bilet dla dorosłych kosztował 250 koron (jakieś 45 złotych) a jeżeli chciało się wjechać windą, to do ceny biletu trzeba było doliczyć jeszcze 60 koron... No nie, nie lubię oszczędzać na wakacjach, ale za wieżę w Monachium i w Kolonii zapłaciliśmy kilkanaście złotych. A tu za 15 minut zwiedzania 45...
Poniżej załączam cennik wejść na wieżę oraz do okolicznego muzeum. Bilet wstępu do samego muzeum luster kosztował 75 koron (około 13 złotych), więc za 30 minut zwiedzania, myślę, ze jest to bardzo dobra cena.
Muzeum bardzo fajne. Już kiedyś byliśmy w takich obiektach. Można się trochę pośmiać z siebie, gdyż w każdym lustrze inaczej się wygląda. Ponadto na początku wchodzi się w korytarz luster z którego ciężko się wydostać. Bardzo fajna atrakcja.
Na ten obiekt trafiliśmy zupełnie przypadkiem. Sprawdzałam, nie ma go na mapie atrakcji, a szkoda, bo miejsce jest bardzo fajne. Ale jak do niego trafić? Trzeba zejść schodami w dół na przystanek pośredni kolejki. Schodzi się nie od tej strony od której się wjeżdżało. Kiedy zejdziemy trochę niżej, wzdłuż tarasu widokowego, zobaczymy napis o ile dobrze pamiętam mystery cave. Jednakże miejsce rzeczywiście nazywa się Reon Argondian O Magická Jeskyně. Ale co tam odnajdziecie??
Do jaskini zaprasza prześmieszny pan, w długim płaszczu jak z wiedźmina i kapeluszu z rondem. Mówi nawet całkiem nieźle po polsku. Kiedy wchodzimy do jaskini, widzimy przedziwne, bajkowe obrazy, o pięknych żywych kolorach. Miejsce jest naprawdę dobrze zrobione. Wygląda jak prawdziwa baśniowa jaskinia, z której spuszczają się bluszcze. I do tego te obrazy... Które oczywiście można zakupić za jedyne 2 tysiące euro. Pan, który je maluje nazywa się Jan Zahradní, jego pseudonim artystyczny to Reon Argondian. Pan podobno jest bardzo majętny. W ostatniej komnacie czeka na nas bardzo przyjemne doznanie... Herbatka i winko w cenie biletu. Jak obalicie dwa kielichy to nikt nie zauważy :)
Jeżeli ktoś chce wiedzieć więcej o artyście to wygrzebałam w necie jego stronę http://www.reon.cz/
Stacja pośrednia kolejki, tuż po tym jak zwiedziliśmy mistyczną jaskinię.
Czym byłaby wycieczka po Pradze gdybyśmy nie przespacerowali się Mostem Karola? Przepiękny zabytkowy most, z równie pięknym widokiem. Podobno ma ponad 500 metrów długości. Most położony na rzece Wełtawie powstał w XIV wieku. Niedaleko tego mostu znajduje się Muzeum Franza Kafki, Muzeum Bedřicha Smetany oraz Klementinum. Most łączy ze sobą dwie dzielnice. Jedną z nich jest Stare Miasto. Dostępny jest tylko do ruchu pieszego. Zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie można zauważyć rzeźby świętych. Most był wielokrotnie zalewany, przez co wiele rzeźb uległo zniszczeniu. Wyczytałam gdzieś, ze podobno do zaprawy murarskiej dodawano kurzych jaj. Ale czy to prawda????....
A takie oto dziwadło spotkaliśmy na swojej drodze. Sikający mężczyźni pod nazwą "Sikający", znajdujący się przy ul. Cihelní 2b, obok Muzeum Franza Kafki, zostali stworzeni na cześć wejścia Czech do UE. Nie wiem co artystów inspiruje, ale w tych figurach można doszukiwać się wielu znaczeń. Dwóch mężczyzn, stojących na przeciwko siebie oddaje mocz. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że stoją w basenie w kształcie Czech... A jeszcze dziwniejsze jest to, że ich penisy się ruszają... Podobno strumień wody można kierować za pośrednictwem smsów. Jak? Nie mam zielonego pojęcia... Podobno autor chciał pokazać, ze wejście do Unii jest tak przyjemne jak oddawanie moczu... Cóż za radosna przenośnia.
Poniżej kanały pod mostem. Na zdjeciach wyglądają bardzo urokliwie, niczym w Wenecji. Gorzej z mieszkaniem w okolicznych domach, kiedy wody przybywa...
Panorama tuz obok Muzeum Kampa i Parku Kampa.
Poniżej Muzeum Kampa (ulica Sovových mlýnů 2, 118 00 Malá Strana). Nie wchodziliśmy do muzeum, jednakże dziwne figury rozsiane są również przed muzeum. Podobnie jak wielkie raczkujące bobasy.
A taką oto wspaniałą cukierniczą bajkę pod nazwą Captain Candy (Melantrichova 1, 110 00 Staré Město) spotkaliśmy po drodze. Wyglądają jak przedmioty, albo owoce, albo jedzenie prawda? Tymczasem są to słodycze! Truskawki, banany, jajka sadzone, srebrne kule i cała masa innych kształtów. I do tego bardzo drogie. Ale jak ktoś chce przywieść coś ciekawego z Pragi dla rodziny, czemu nie :)
A tak żeby Was trochę zauroczyć starymi miastem, postanowiłam wstawić kilka zdjęć ze starymi kamieniczkami, których jest pełno w całej Pradze. Praga ma naprawdę bardzo ładną i bardzo dużą starówkę. Jest zdecydowanie większa niż ta w Krakowie czy w Warszawie. Właściwie to zarówno po jednej stronie mostu jak i po drugiej znajdują się stare kamieniczki i wąskie uliczki.
Na starym mieście (rynek Małostrański) znajduje się Kościół św. Mikołaja. Kościół powstał w XVI wieku, jednakże wcześniej na tym miejscu, podobnie jak w przypadku katedry zamkowej, stał tu inny kościół. Z zewnątrz kościół wygląda niepozornie. Jednakże kiedy wejdziemy do środka, będziemy zaskoczeni ładnymi zdobieniami na suficie. Nie wiem czemu wszystkie świątynie (również synagogi) w Pradze czynne są max do 16 godziny. Więc nie zdziwi Was, jeżeli powiem, ze i ten zamykany jest o 16.
W Pradze znajduje się bardzo dużo ciekawych miejsc do zwiedzania. Jednakże nie mam na myśli tylko muzeów, ale również takie atrakcje jak muzeum alchemika, muzeum maszyn erotycznych, muzeum tortur, muzeum figur stalowych, muzeum rozumu, muzeum miniatur, muzeum apple (tak, tak, chodzi o słynną firmę produkującą telefony i tablety), muzeum kolejnictwa, piwa, KGB, zabawek, transportu, iluzji, lego... Jest tego cała masa. Nie musicie wchodzić do wszystkich, bo 2 tysiące na wejściówki przez dwa dni spokojnie przetrawicie. Jednakże można wybrać coś co Was interesuje, tak jak zrobiliśmy to my.
Poniżej zdjęcia z muzeum maszyn erotycznych(Sex Machines Museum ulica Melantrichova 476/18). Nie mogę się do niego odnieść, ponieważ nie zwiedzaliśmy - odstraszyła nas cena 250 koron czyli po kursie z marca 2019 roku jakieś 42 zł. Godziny otwarcia od 10 do 23. Tu macie stronkę jakby Was zainteresowało http://www.sexmachinesmuseum.com/en_page.html
Z tą ceną to nie zrozumcie mnie źle. To nie jest tak, że to jest jakaś strasznie duża kwota. Nie jest oczywiście, jednakże mieliśmy 3 dni na zwiedzanie, więc grosik do grosza i uzbiera się? Duża suma. Nie chcieliśmy przez te kilka dni wydać tysiąca złotych na same muzea. Tym bardziej, że porównując do innych miast, takie obiekty były tańsze, więc postanowiliśmy wybrać takie, które nas najbardziej interesowały. To muzeum wyglądało bardzo ciekawie. Wszystko oczywiście na czerwono. A już w wejściu czekał Love tester, czyli krzesło na którym można było usiąść za darmo i sprawdzić jakim się jest kochankiem :D Poniżej relacja z Ursyna testu :P
Postanowiliśmy zrezygnować z powyżej opisanych przybytków na rzecz muzeum figur woskowych Chocotopia: Wax museum of legends by Grevin (ulica Celetna 15). Bilet do muzeum kosztuje 390 koron dla dorosłych. Jednakże jeżeli połączymy zwiedzanie z muzeum czekolady, które znajduje się w tym samym budynku (ten sam właściciel), można zakupić bilet na dwa obiekty za jedyne 450 koron.
Przyznam, ze trochę czułam się skołowana, ponieważ kiedy weszliśmy do muzeum czekolady zobaczyliśmy sporo figur woskowych, które w jakimś stopniu nawiązywały do historii czekolady. Jednakże mimo wszystko trochę czułam się jak jakimś miksie. Niby tu muzeum czekolady, a wszystkie figury z wosku. No nie wiem... Jakoś tak mi nie grało to.
W cenie biletu mamy degustację czekolady. Nikt nie patrzy, więc już na wejściu możemy ich wziąć więcej. Krążki wysypują się z maszyny. Zarówno te z prawie pełnego kakao, jak i również te zmniejszą zawartością, mleczne i również z białej czekolady, która oczywiście nie jest czekoladą (wszyscy o tym wiecie prawda?, że to miks głównie oleju, albo margaryny z mlekiem i cukrem - tak, wiem, jest przepyszna, ale to nie czekolada!). Praktycznie pod koniec zwiedzania, udajemy się na przyspieszony pokaz robienia czekolady. I oczywiście druga degustacja, choć już nie tak obfita jak poprzednia :) Jeżeli ktoś ma ochotę to za dosyć sporą kwotę (niestety nie pamiętam za ile) może zakupić na prezent swojego pomysłu czekoladę.
A tu zdjęcie z cen jeżeli kogoś interesuje inny bilet niż Adults.
Figury woskowe w muzeum czekolady.
No i przechodzimy do muzeum figur woskowych. Muzeum jest dosyć spore. Można trochę pobłądzić, trochę popstrykać sobie fotek ze znanymi osobami. Dobrze jest mieć Jacke Chan'a wśród znajomych :)
A może Angelina i jej były partner Brad Pit?
W pierwszej chwili nie poznałam Cher, ale jak się bliżej przyjrzeć, jest podobna.
Ale szwagier się ustawił. Takich znajomych ma! Nawet nie wiedziałam :)
Jeżeli ktoś chce zobaczyć Pragę z góry, to poza wieżami widokowymi o których pisałam wcześniej, może udać się do starego ratusza. Wieża ma ponad 70 metrów, tak więc widok zapewne bardzo ładny. Niestety nie zachęciła wejściówka - dla dorosłych 250 koron...
Ceny biletów na wieżę.
A tu robię Wam jeszcze zdjęcie do wejścia na wieżę. Zamieszczam, ponieważ my trochę błądziliśmy, więc Wam na pewno to ułatwi znalezienie. Kasa jest z tego co pamiętam na drugim piętrze.
I coś co mi się najbardziej spodobało w Pradze. Restauracja w której zamówienie dostarczane jest za pomocą wagoników. Restauracja Vytopna (ulica Vaclavske namesti 802/56 lub CH Palladium) to jest naprawdę hit. Do tego wszystko jest sterowane komputerowo. Pani po prostu na dotykowym monitorze wybiera do którego stolika ma wjechać kolejka z zamówieniem. Znajduje się niedaleko muzeum figur woskowych. Zamawiasz piwko albo colę? Kolejka już do Ciebie jedzie, prosto do stolika. Świetna atrakcja, przy tym również fajne menu. Cała restauracja wzorowana jest na dworzec kolejowy. Na zewnątrz, kiedy jest ciepło można usiąść na tarasie. Restauracja znajduje się w centrum handlowym.
Załączam Wam menu, abyście wiedzieli jakie są ceny. Przyznacie, ze całkiem przystępne?
I zupa. Nigdy takiej dobrej nie jadła. Zupa dnia. Nie wiem co to było, ale smakowało trochę jak słona kapusta, ale jednak czuć było, ze jest tam śmietana. Niezła wariacja dla podniebienia.
I to kolejna miejscówka, którą postanowiliśmy odwiedzić. Muzeum alchemika (Speculum Alchemiae) mieszczące się przy ulicy Haštalská 1. Bilet kosztował 200 koron. W muzeum nie spędzamy zbyt wiele czasu, więc nastawcie się raczej na pół godzinny seans. Pomimo to całkiem ciekawe miejsce. Usłyszymy co nieco o alchemikach (oczywiście po angielsku, nie ma polskiego przewodnika) - jeden z nich nawet tu mieszkał. Zobaczymy jak pracował, następnie przesuwając ukryte drzwi w biblioteczce z książkami, zejdziemy do podziemi, gdzie zobaczymy menzurki i wiele innych przyrządów, które służyły alchemikom w pracy. Pani nawet wspominała o Nicolasie Flamel, którego fani znają z cyklu książek o Harry'm Potter'rze. A co mówiła? Nie zdradzę. Musicie się sami przekonać...
A to własnie te drzwi otwierają nam przejście do podziemi...
Słuchajcie taka oto dziwna atrakcja nam prześlizgnęła się między oczami. Po centrum jeździ kolejka?długi samochód? nawet nie wiem jak to nazwać. Napędzana jest ruchem nóg osób siedzących w wagoniku, czyli klientów. Dodatkowo, żeby było ciekawiej, na tejże kolejce znajduje się bar, przy którym można się napić piwa. Co to ludzie nie wymyślą... :)
Równie ładny jak starówka, budynek filharmonii w Pradze.
A ten budynek widziałam już kiedyś na FB. Pamiętam, że zamieszczony był w kategorii dziwnych budynków. I rzeczywiście, trzeba powiedzieć, ze jest dziwny. Tańczący dom, bo tak jest nazywany, to nic innego jak po prostu... biurowiec. Tak zwykły biurowiec, w którym mieszczą się przedsiębiorstwa, a na górze restauracja z tarasem widokowym. Akurat moje zdjęcie jest z tylko jednej strony, jednakże gdyby zrobić zdjęcie od frontu, to podobno ma przypominać tańczącą parę.
I kolejna wieża widokowa. Jest to wieża telewizyjna ( Zizkov Televison Tower ulica Mahlerovy sady 1). Bardzo wysoki obiekt, bo aż 216 metrów wysokości. Podobno kiedy jest ładna pogoda, widok możemy podziwiać nawet do 100 km. Niestety nie zachęciła nas cena 250 koron...
Niedzielę postanowiliśmy poświęcić na dwie atrakcje. Jedną z nich był botanic garden (ulica Trojská 800/196). Bilet 150 koron, więc całkiem niezła cena. Mieliśmy problem z zaparkowaniem, gdyż w obiekt nie ma swojego parkingu. A Praga jest bardzo specyficznym miejscem jeżeli chodzi o parkowanie samochodem, więc pomimo, ze było bardzo dużo wolnych miejsc - przeznaczone są one jedynie dla mieszkańców (sprawdzają!). Trzeba trochę pokrążyć, gdyż są dwa parkingi. Jeden mniejszy nieopodal ogrodu, drugi zaraz obok zoo.
Już z daleka widzimy olbrzymie szklarnie niczym u pani Sprout z Harry'ego Potter'a. Przepiękne kwiaty, rożne klimaty, fajne ścieżki, wodospad. Raz jesteśmy w klimacie suchym, za chwilę w wilgotnym. Bardzo fajny obiekt, choć muszę przyznać po raz kolejny, że szklarnie w Dublinie mi się bardziej podobały.
Na przeciwko zoo usytuowany jest fajny pałac (Pałac Trojski) - już z daleka przyciąga wzrok, w którym podobno się bardzo dużo różnych artystycznych przedmiotów, rzeźb obrazów. Uważany zresztą za jeden z piękniejszych kompleksów pałacowych w Czechach. Na terenie pałacu znajduje się również ogród. Niestety nie było nam dane go zwiedzić, ponieważ na okres zimowy jest zamknięty. Jednakże z tego co słyszeliśmy jest to naprawdę piękny obiekt, wiec warto go zwiedzić. Tym bardziej, ze usytuowany jest tuż obok zoo i botanic garden.
I już ostatni punkt na naszej liście to słynne praskie zoo. Bilet , jak na takie zwiedzanie, śmiesznie niski bo tylko 200 koron. A obiekt jest po prostu wspaniały. Olbrzymi teren. Można chodzić chyba ze cztery godziny albo i więcej. Przepięknie położony - na górzystym terenie, dzięki temu możemy podziwiać zapierające dech w piersiach widoki. Przeróżne zwierzęta. Zaczynając od tych popularnych koni, wiewiórek, bobrów po małpy, lwy, żubry - w sumie to wymieniłam same popularne, ale uwierzcie mi, są takie, o których nigdy nie słyszałam. Zoo posiada również budynki - groty w którym znajdują się zwierzęta, tak więc nie cały czas jesteśmy na powietrzu. Zresztą co tu dużo mówić, jest to podobno jedne z najlepszych takich obiektów w Europie. Już sam fakt, że znajduje się ono po dwóch stronach ulicy (łączy je most nad ruchliwą ulicą - fajna atrakcja), świadczy o ogromie kompleksu. Naprawdę warto tam zajrzeć.
Poniżej ceny biletów.
Plan zoo
A te ptaszki tak mnie urzekły, ze miały u mnie darmową sesję zdjęciową. Nie obrabiałam żadnych zdjęć w Photoshopie. One naprawdę tak wyglądają. są po prostu przepięknie kolorowe. Można do nich wejść - mieszkają w olbrzymiej klatce.
I na koniec grzaniec w zoo :)
To i owo na temat Pragi
- W Pradze nie ma euro, walutą obowiązującą jest czeska korona
- Niestety Praga dla mnie jest bardzo drogim miastem. Podróżując po Europie i nie tylko, śmiem powiedzieć, że nie spotkałam tak wysokich cen. Nie mówię tu o cenach produktów w sklepach spożywczych i noclegów, gdyż są one bardzo zbliżone do tych w Polsce. Jednakże ceny muzeów zarówno tych historycznych jak i tych specjalistycznych (muzeum seksu, lego itp) ceny zaczynają się od 250 koron najmarniej. Za pół godziny zwiedzania, za jedną osobę spokojnie pęknie nam 50 zł. Więc nie jestem zdziwiona kiedy słyszę, że ktoś przez dwa dni wydał tysiąc złotych. Jeżeli chodzi o ceny w restauracjach są równie wysokie. I nie mówię tu o jakiś super przybytkach. Za zwykłą kawę na wynos, w podrzędnym barze zapłacisz 20 zł. Z tego co widzieliśmy na różnych blogach, ceny te musiały podskoczyć w ostatnich kilku latach, ponieważ były zdecydowanie niższe nić te, które my zastaliśmy.
- Praga jest pięknym miastem. Ma bardzo rozległą starówkę, która jest naprawdę olbrzymia. Więc można łazić i łazić.





















































































































































































