Ramówka2

Ramówka2

Lista rozwijalna 1

sobota, 16 listopada 2019

BELGRAD I OKOLICE - PARĘ CIEKAWOSTEK NA TEMAT CO ZJEŚĆ, PRZYWIEŹĆ

Byliśmy zaledwie kilka dni w Serbii, jednakże zdążyliśmy posmakować kilku specjałów. Niestety muszę zmartwić tych, co są wegetarianami. Serbia wręcz ocieka mięsem. Większość lokalnych potraw, które zostaną Wam zaserwowane, to mięcho, mięcho i jeszcze raz mięcho. W domu nie jadam zbyt często mięsa z ssaków, jednakże uważam, że kraj poznaje się głównie przez jedzenie, więc kosztuję wszystkiego co mi wpadnie w ręce. 

Pljeskavica
Wygląda trochę jak kebab turecki w bułce. Jest to siekane mięso, coś ala kotlet mielony. Mięso może być jagnięce, wieprzowe, wołowe, cielęce, kurczak... Jak widać robiona jest praktycznie ze wszystkiego. Najczęściej się je grilluje. Potem ten "kotlet" wkładany jest do bułki, bądź chleba lepinja (coś jak pita). Do środka bardzo często wkłada się cebulę, ogórka, pomidora, ale również i ... kajmak, czyli słodką śmietanę! Tak naprawdę wariacji na temat pljeskavicy jest bardzo dużo. Jest to danie, które występuje również w innych krajach bałkańskich. Pljeskavica jest naprawdę dobra. Nie smakuje jak ociekający tłuszczem kebab w Polsce. Bardzo dobrej jakości lokalny fast food. Jeżeli w menu pojawi się wam obok słowa pljeskavica, inne serbskie słowo, jest to zwykle informacja z jakim mięsem ją podadzą. Jaką nie weźmiecie, wszystkie smakują bardzo podobnie. Poniżej mały słowniczek, który może się Wam przydać podczas wyboru.
Punjena pljeskavica - nadziewana
Gurmanska pljeskavica - kotlet siekany z grilla, z wędzoną ostrą papryką i serem. O ile się nie mylę, podają ją bez bułki. 
kafanska pljeskavica - Grillowane mięso, cebula, ostra papryka
piletina/pileci - kurczak
Cevapi - mieszanka różnych mielonych mięs

Poniżej pljeskavica z kurczakiem i warzywami.


A tu z innym rodzajem mięsa.


Dobrą pljeskavicę możecie zjeść w tym miejscu. Jest to bar z zadaszonym, drewnianym miejscem do siedzenia. Grill Ranković ulica Deligradska 1. Poza pljeskavicą, serwują również np 
Pileće belo, czyli filet z kurczaka z frytkami i cebulą
Punjeno pileće belo, czyli kotlet schabowy, szynka, ser, frytki, cebula
Poniżej menu. 


Piekarenki
W całym Belgradzie jest cała masa małych piekarenek i cukierni, w którym zakupimy za dosłownie parę dinarów, takie oto pyszności. Dodatkowo te piekarenki czynne są całą dobę!! Warto zajść do jednej z nich aby posmakować czy to tych na słodko, czy na ostro. Wybór jest ogromny. Polecam Simit Sarayi (ulica Kralja Milana 52, Belgrad). 




Lody
Te lody to był strzał w dziesiątkę! Porcje po prostu olbrzymie. Smaków do wyboru cała masa. Jeżeli nie jesteście zdecydowani który chcecie kupić, możecie każdy posmakować za darmo. Polecam szczególnie solony karmel i marakuję. Lodziarnia nazywa się Crna Ovca ulica Njegoševa 45. 



Rakija
To nic innego jak bimber 40 bądź nawet 50 procentowy. Jeżeli skosztujemy takiej domowej roboty, musimy się nastawić na dużo więcej procentów. Występuje w wielu smakach. Zaczynając od śliwkowego, brzoskwiniowego, figowego, morelowego, jabłkowego... Smaków jest wiele tak jak i opinii. Rakija to alkohol spotykany nie tylko w Serbii, ale również w całych Bałkanach. Występuje pod różnymi nazwami - w Grecji nazywana jest raki. 
Jaka jest moja opinia? Rakija jest bardzo mocna. W smaku i zapachu wyczuwalny bimber, którego nie znoszę i po którym się źle czuję. Najmniej czuć go w tej z ciemnych owoców. Często dodaje się zioła, które trochę oszukują kubki smakowe. W Serbii ten trunek możecie zakupić za dosłownie parę dinarów.  Dostępna w każdym markecie, sklepie spożywczym a nawet i bazarze.


Bazary
W  Belgradzie byliśmy na dwóch targach. Odwiedziliśmy Farmers’ Market Kalenićv (ulica Njegoševa) oraz Bajlonijeva Pijaca (ulica Dzordza Vasingtona 55). Tu zakupicie przepyszne sery, min kajmak, warzywa, owoce, ryby, przyprawy, bakalie, słodycze, miód i wiele innych smakołyków. Opłaca się kupić orzechy, ponieważ są tańsze niż u nas. Nie nastawiałabym się na ciuchy, gdyż niczego tam ciekawego nie znajdziecie. Moda jak u nas w latach 90 XX wieku. Ale sama atmosfera, te zapachy i pyszne jedzenie, sprawia, że te miejsca trzeba koniecznie odwiedzić. Można tu się zaopatrzyć w jedzenie na kolację czy też śniadanie - tak my robiliśmy, albo po prostu gifty dla rodziny i znajomych. Taki pęczek papryczek suszonych przywiozłam ze sobą.






Na bazarach wydzielone są hale, w których każda z nich przeznaczona jest na dany dział. Jeden z nich to oczywiście nabiał. Właściwie to można powiedzieć, że jest to królestwo nabiału. Można tu zakupić wspomniany wcześniej kajmak, który zupełnie nie przypomina tego, który my znamy w Polsce. Kajmak to nic innego jak słodka śmietanka (około 60% tłuszczu). Dodawany do wielu potraw, nie tylko tych słodkich. W kuchni serbskiej serwowany jest bardzo często do potraw mięsnych. Ta słodka śmietanka spotykana jest nie tylko w Serbii, ale również w wielu innych krajach na Bałkanach a nawet w Turcji. Spróbowanie go to absolutny must have.  
Polecam również skosztować innych białych serów, które wyglądem przypominają nasz twaróg, tymczasem smak jest o niebo lepszy. Pomimo, że wyglądają tak samo, smakują zupełnie inaczej. Polecam szczególnie ser kriska, president somborska oraz zreli (tak było napisane na etykietach). Niektóre są słodkie, inne ostre, kozie, z mleka krowiego... Jest ich cała masa. I to jest dla mnie kolejny must have. Wyjechać z Serbii i nie spróbować białych serów to zbrodnia. My kupiliśmy po kawałku kilka sztuk i zajadaliśmy do rakiji oraz owoców. 






Restauracje
Restauracja Walter. Jest ich kilka w Belgradzie pierwszy przy ulicy Strahinjića Bana 57, drugi Darinke Radović 35 i 27. marta 31. Bardzo fajne i klimatyczne miejsce. Standardy i wystrój jak z Europy Zachodniej, ceny serbskie czyli bardzo niskie. Menu jest tak bogate, że nie wiadomo co wybrać. Poniżej zrobiłam kilka zdjęć z karty. Więc możecie zobaczyć co restauracja serwuje. Ceny jak widać na zdjęciach, bardzo niskie. Główne danie można zakupić już za nawet 10 zł. Ceny po prostu śmieszne...


Ja zdecydowałam się na Telece kripce na kajmaku, czyli kawałki mięsa, z kajmakiem i z płaskim chlebkiem. Danie przepyszne. Niestety tak jak już pisałam wcześniej, bardzo tłuste. No, ale wiedziały gały co brały. 


Ursyn wziął Sudzuka - kiełbaski wołowe, podawane cebulą oraz  niewielką ilością sosu o dziwnym, ale bardzo dobrym smaku. Do tego tradycyjnie, ten sam chleb co u mnie.


Poniżej część menu wraz z cenami. Jak widać poniżej, są naprawdę niezbyt wysokie. 





Wspominałam już wcześniej o barze w centrum, który się nazywa Grill Ranković ulica Deligradska 1. Tu zjecie słynną pljeskavicę. Jeżeli ciekawi jesteście co serwują dokładnie, podaję link do ich strony - tu.


W Sremskim Karlovci szukaliśmy restauracji, która serwuje tradycyjną kuchnię. Niestety ciężko było taką znaleźć, bo po pierwsze małe miasteczko, więc nie ma zbyt dużego wyboru, po drugie, jeżeli są już gastronomiczne przybytki, to parają się raczej fast foodami. Tak naprawdę jedynym tradycyjnym punktem gastronomicznym, który udało nam się znaleźć, była gościna Četiri Lava (ulica Trg Branka Radičevića). Niestety nie jadłam w niej nic co by mnie zachwyciło. Rano nie są serwowane żadne dania poza śniadaniami. Tak więc wybór dań nie był zbyt wielki. Tosty, sałatka i sandwiche. Choć menu jest całkiem obiecujące. Jeżeli macie już tam jeść, polecam raczej porę popołudniową.






W mieście Novi Sad polecam Wam restaurację, która się nazywa Žar Mance - Kisačka (ulica Kisačka 6). Z ulicy wygląda bardzo niepozornie, jak podrzędny bar, ale uwierzcie mi, jest warta zajrzenia tam. Jedzenie jest po prostu wyborne a i ceny bardzo przystępne. Danie można zamówić już za 10 zł. Poniżej zdjecia menu.







Ja zdecydowałam się na karadjordjeva steak z truflowym sosem i makaronem. To danie to absolutna bomba dla podniebienia. Przepyszne danie, delikatny, lekko słodki sos z posmakiem trufli. Po prostu musicie tego spróbować.



Ursyn zamówił tradycyjnie, tradycyjną pljeskavicę.



Wszędzie czytaliśmy na temat papryki grillowanej, która podobno w Serbii jest bardzo popularna. My jej w wielu miejscach nie widzieliśmy. Tak naprawdę jedynym miejscem, gdzie ją spotkaliśmy, był właśnie ten bar. Jak dla mnie smak nie jest jakoś zachwycający. Zjadłam i zapomniałam.



Wino, miody
Niesamowicie przepyszne wino można dostać w Sremski Karlovci, o czym pisałam we wcześniejszym poście. W samej miejscowości jest kilkanaście winiarni. Miejscowość słynie głównie z wina Bermet (zarówno białe jak i czerwone), które podobno znajdowało się w karcie win na Titanicu. Wino dosyć mocne, bo ma aż 18 procent, ale nie ciężkie. W smaku wyczuwa się lekki posmak ziół. Lokalne winiarnie są w dosłownym znaczeniu lokalne. Typowa prowizorka, domowe przyrządy. Ale wino, jest po prostu przepyszne. Jeżeli nie planujecie zaglądać do winiarni, wejdźcie do jakiegoś gospodarstwa domowego. Tu wszyscy pędzą wino! I jest w dużo niższej cenie niż w winiarniach. A mieszkańcy? Wręcz sami zapraszają aby skosztować ich wyrobów. 
Poniżej zdjęcia z winiarni I Muzeum Pszczelarstwa. 



Polecam również skosztować lokalnych miodków. Te, które widzicie poniżej, degustowaliśmy w Muzeum Pszczelarstwa. Jednakże można zakupić lokalne miody również na bazarach, sklepach a nawet w małych kramikach na mieście. 


PIWO
Nie będę się rozpisywać na temat piwa tradycyjnego, bo nie jestem ich smakoszem. Jednakże chciałam Wam polecić piwo smakowe. Spotkacie je w przeróżnych, dziwnych smakach. Na poniższym zdjęciu widać te bardziej tradycyjne, ale już na kolejnym zobaczycie piwo z białych kwiatów. Coś ala biały bez. Jeżeli chodzi o smaki, to jest w czym wybierać. 




Czekolady
Polecam spróbować serbskie czekolady firmy Pionir. Są naprawdę pyszne. Bardzo słodkie, pomimo, że w środku mają drobinki ryżowe. Cena ich jest również bardzo przystępna, bo około 4 zł za tabliczkę.


CENY
Ceny w Serbii, nawet dla nas Polaków, są dosyć niskie. Może na produktach spożywczych, aż takiej różnicy nie widać, ale komunikacja miejska, noclegi czy ceny w restauracjach, są naprawdę bardzo przystępne. Wchodziłam czasami do małych sklepików odzieżowych. Niestety odzież i galanteria są bardzo drogie. Oglądałam jedną z torebek damskich, która mi się podobała. Kosztowała w okolicach 170 zł.I nie był to jakiś specjalnie ekskluzywny butik. 
Poniżej na zdjęciu ceny kilku produktów spożywczych. 
Jogurt owocowy - 1,60 zł
Jogurt naturalny - 1,20 zł
Litr mleka - 1,80 zł






Co przywieść
Poniżej kilka pomysłów na gifty dla siebie i dla znajomych. Pamiętajcie, że Serbia nie jest w UE, więc nie można przywozić produktów pochodzenia zwierzęcego, więc wszelkiego rodzaju sery i kiełbasy - odpadają. 
  • miód
  • słodycze min czekolady
  • kosmetyki z miodu
  • rakiję
  • wino
  • suszone owoce
  • orzechy
  • suszone papryczki
  • przyprawy

POPULARNY WPIS

KAC VEGAS W BANGKOKU