Kolejny dzień naszego pobytu w Milano zaczynamy od zaliczenia Duomo. Przepięknej katedry, która wznosi się w centrum Mediolanu. Duomo, po włosku katedra, wznoszona była aż przez sześć wieków!! Jest to największy kościół na świecie. Niezwykle piękne rzeźbienia, wspaniałe detale, zapierają dech w piersiach. Jeżeli jest ładna pogoda, można wejść na dach budynku. Tak, nie przeczytaliście źle. Na dach prowadzą schody, które w pewnych momentach są bardzo strome.
Tak wiec zalecam wygodne buty - nie szpilki. My byliśmy w listopadzie, więc schody z rana były oblodzone. Dlatego też wejście było niemożliwe. Trzeba było zaczekać do południa, aż roztopi się lód. Jeżeli jest ładna pogoda, to można zobaczyć z dachu katedry piętrzące się Alpy :)
Katedra to wizytówka Mediolanu. Jak dla mnie obowiązkowo do zobaczenia.
Nadmienię jeszcze tylko, że absolutnie nie można zabrać do katedry niczego szklanego. W torebce miałam ze sobą perfumy oraz podkład w szklanej butelce. Niestety przed drzwiami stoją carabinieri, którzy weryfikują czy nie wnosi się niczego niebezpiecznego. No i oczywiście w naszym przypadku klapa. Bardzo uprzejmy carabinieri odmawia wpuszczenia nas. Proponuje wyrzucenie fiolek, co zupełnie nie wchodzi w grę ze względu na cenę produktów.
Odchodzimy niezadowoleni. bilety kupione. Co teraz? Nie ma w okolicy żadnego supermarketu, który posiadałby zamykane szafki. Ale ale mój zmyślny małżonek wpada na genialny pomysł aby udać się do informacji turystycznej znajdującej się w pobliskiej galerii Vittorio Emanuele i tam zostawić "niebezpieczne" przedmioty. Pan jest tak uprzejmy, ze absolutnie nie widzi w tym problemu. Informuje nas, ze będą czekały na nas po powrocie, nawet jeżeli wrócimy za kilka godzin. I tak też się dzieje. Powracamy po kilku godzinach. Nie ma pana, który nam pomógł, ale koleżanki z biura są poinformowane i bez problemu oddają obydwie fiolki. Jesteśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni uprzejmością mediolańczyków.
Widok z dachu Duomo.
Wejście do katedry jest bezpłatne, jednakże jeżeli chcecie wejść na dach należy kupić bilet. Schodami - 9 euro (normalny), windą - 13 euro (normalny). Oczywiście są różne konfiguracje. Można zakupić bilet również do krypty i muzeum katedralnego. My kupujemy również bilet do muzeum katedralnego (razem 12 euro bilet pass B).
Po drodze mijamy pomnik Wiktora Emanuela II.
oraz Leonarda
Kolejnym punktem wycieczki był ratusz. I tu po raz kolejny druga połówka spisała się na medal. Czasami zastanawiam się jak on to robi. Potrafi wyłuskać tak przydatne informacje, które naprawdę ułatwiają podróże. U nas mózgiem jest zdecydowanie Ursyn.
Wstęp do Palazzo Marino mieliśmy darmowy. Dzięki temu, ze wcześniej Ursyn wysłał @ z zapytaniem o zwiedzanie obiektu. Dostaliśmy akceptację. Do tego mieliśmy możliwość jako jedyni goście, zwiedzać ratusz wraz z przewodnikiem. Bardzo miły, sympatyczny, młody człowiek. Oczywiście opowiadał po angielsku, ale spokojnie nawet przy naszym poziomie (który nie jest zbyt wysoki) dało się zrozumieć.
Postanowiliśmy również odwiedzić kościół patrona Mediolanu, świętego Ambrożego. Niestety świątynia nas jak to się mówi, nie powaliła. Zarówno wewnątrz jak na zewnątrz nie wygląda imponująco. no ale patron stolicy mody, więc trzeba zwiedzić.
Będąc w Mediolanie musicie koniecznie odwiedzić San Maurizio al Monastero Maggiore. Kościół z zewnątrz bardzo niepozorny. Można go minąć, jeżeli ktoś widzi tylko zewnątrz budnyku. W środku? Wspaniały!! Przepiękne malowidła na ścianach, których niestety nie można dotykać. No ale cóż. Jak chcemy żeby zachował się dla przyszłych pokoleń, to trzeba szanować.Freski z XVI wieku oszałamiają kolorami.
Jednym z przerażających miejsc jakie kiedykolwiek widziałam jest kościół czaszek. Jestem w szoku, ze coś takiego istnieje w kościele. Cały kościół wygląda bardzo mrocznie. Całe ściany usłane są ludzkimi czaszkami, z których ułożono krzyże bądź inne figury. Przeokropne miejsce. Nie mieści mi się w głowie jak można coś takiego zrobić... i to do tego w kaplicy. Ciężko określić to miejsce fajnym... Jest na pewno ciekawe. Myślę, że warto zobaczyć, gdyż ilość tych czaszek robi naprawdę niesamowite wrażenie. Zresztą kaplica słynna na cały świat.
I już ostatni przystanek w Mediolanie, to zamek Sforzów. W Polsce ród Sforzów znany dzięki Królowej Bonie, żonie króla Zygmunta I Starego. Po zdobyciu w 1499 roku miasta przez Francuzów, a później przez Hiszpan, rodzina Sforzów opuszcza zamek. Rodzina zaczyna tułaczkę. Matka Bony zaczyna szukać dla swych cór godnego życia i tak tez pokrótce Bona trafia na dwór polsko-litewski.
Aktualnie w zamku mieści się kilka muzeów. Niekoniecznie tematyką zbliżonych do historii zamku. Mieszczą się tam również inne eksponaty aniżeli należące wcześniej do rodziny Sforzów. Możemy zapoznać się z dziełami wielkich malarzy min Da vinci, Michała Anioła. Nie jest to miejsce, które bym strasznie polecała. Może dlatego, ze zostawiliśmy kurtki w szatni i przemierzaliśmy cały obiekt bez kurtek. Czasami trzeba było wychodzić na zewnątrz. A biorąc pod uwagę, ze to listopad, niestety nie było zbyt ciepło, wiec chcieliśmy stamtąd jak najszybciej uciec.
Jeżeli chodzi o moje odczucia... no cóż... nie widzę tam nic niezwykłego. Miejsce mnie nie zachwyca, może dlatego, że nie znam się za bardzo na sztuce. No ale cóż, ilu jest z nas takich, którzy się znają?? Zapewne niewielu...
Acha no tak zapomniałam oczywiście wspomnieć o bardzo fajnym miejscu, w które trafiliśmy przez przypadek. Acquario civico, czyli oceanarium znajdujące się w bardzo ładnym budynku, z przepięknym pomnikiem Posejdona.
ZAKUPY
Mediolan, jak każdy wie, jest uważany za stolicę mody. W galerii Vittorio Emmanuele możemy odwiedzić butiki najsłynniejszych projektantów, ale nie każdego na sto stać. Albo po prostu nie każdy chce wydawać tyle kasy na ciuchy. Ja wychodzę z założenia tego drugiego. Moda jest dla mnie czymś bardzo ważnym, ale nie chcę wydawać na nią aż tyle gotówki. Uważam, ze można się ubrać taniej a równie ładnie i dobrze gatunkowo. Dlatego postanowiłam odwiedzić second hand'y i bazary.
Odwiedziłam min. Humana Vintage znajdujący się przy ulicy Via Cappellari 3. Muszę powiedzieć, że bardzo fajny butik z używana odzieżą. Znajdziemy w nim bardzo dużo oryginalnych ciuchów znanych marek takich jak: Prada, Loui Viton, CK itd. W butiku możemy również odnaleźć marki niszowe, już trochę zapomniane. Ciuchy nie są zupełnie zniszczone. Bardzo dobrej jakości. Ja zakupiłam soczyście zieloną koszulę w kwiaty marki Ken Scott. Wygląda jak nowa i nie śmierdzi jak w polskich ciucholandach. Zapłaciłam za nią około 70zł. Zastanawiałam się nad futrem, które wyglądało jak futra rosyjskich milionerek. Nie było drogie. Kosztowało między 200 a 400zł.
Kolejny sklep, który odwiedziłam to Delirium znajdujący się przy Via Giuseppe Sachi 3. Fajna atmosfera w sklepie. Mnóstwo perełek słynnych projektantów. Droższy niż Humana Vintage. Zdecydowanie więcej luksusowych marek. Sklep aż błyszczy kolorami, przepięknymi fakturami. Sklep idealny dla mnie, ale szkoda mi było wydać kilkaset złotych na bluzkę.
Kolejny second hand to Cavalli e Nastri przy Via Brera 2. Tak jak ten powyżej, bardzo nastrojowy. Przepiękne, kolorowe ciuchy. Wspaniałe faktury. Niestety ceny jak powyżej, czyli uznałam, że dla mnie za wysokie.
Wzdłuż kanału, w niektóre dni, znajduje się bazar staroci. Również ciuchów i biżuterii. Niestety nie było mi dane przejść się spokojnie i popatrzeć co oferują lokalni kupcy, gdyż wracaliśmy późno z zabytkowych wojaży. Jednakże miejsce wydało mi się bardzo ciekawe. Widziałam mnóstwo starych mebli, obrazów, biżuterii, starych przedmiotów, ciuchów...
Idąc wzdłuż kanału, pomiędzy barami i restauracjami, znajdują się ciekawe sklepy z odzieżą nową. Zakupiłam sobie przepiękną bluzkę z aksamitu w złote wzory. Kosztowała około 90zł. Te same bluzki z podobnego materiału dopiero wchodziły do Polski po naszym powrocie. Tak więc widać, że Mediolan pierwszy oferuje nam modowe nowości - co oczywiście nikogo nie dziwi.
Odwiedziliśmy również bazary. Jednym z nich był Viale Papiniano. Bazar oferuje mnóstwo dziwnych owoców, warzyw, ale odnajdziemy tam również ciuchy. Zarówno nowe jak i używane. Widziałam swetry z kaszmiru za dosłownie parę euro (nawet 2-3). Żaden nie wpadł mi w oko. Zakupiłam sobie za to przepiękny płaszcz wyszywany kolorowymi wzorami za 230zł.












































