Podobnie jak przy wcześniejszych wycieczkach, city break muszą zainicjować tanie bilety. Tak i stało się i w tym przypadku. Bilety kupione w za kilkadziesiąt złotych w jedną stronę. Hotel zarezerwowany przez Booking, więc ruszamy!
Lot mieliśmy w godzinach popołudniowych, koło godziny 18. Lądujemy w Bergamo, gdyż głównie tam tanie linie lotnicze lądują. Bergamo oddalone kilkadziesiąt kilometrów od Mediolanu nie przeraża odległością, gdyż jest bardzo dobre połączenie i nie tak drogie jak w przypadku Brukseli.
Na autobus kupujemy bilety przez internet w dwie strony, gdyż tak jest po prostu taniej. Kosztował około 9 euro za jedną osobę. Autobus jedzie około 1 godziny. Aby dojechać do naszego hotelu musimy się jeszcze przesiąść się w komunikację miejską. Do hotelu docieramy sporo po 23. Miejsce nazywa się hotel Marte Via Ascanio Sforza 81, Famagosta, 20141 Mediola. Na miejscu okazuje się, ze nasza rezerwacja została skasowana!! Szok i wkurzenie nie mają granic. Nie ma sensu kłócić się z panem w recepcji (choć mój mąż to czyni), gdyż pan nie zna zbyt dobrze angielskiego, poza tym każda minuta działa na naszą niekorzyść - recepcje zwykle otwarte są do godziny 12. Oczywiście w hotelu nie ma dla nas innego pokoju - wszystkie zarezerwowane. Ratuje nas internet. Dzięki Ci UE za darmowy w komórkach!! Wchodzę szybko i szukam w pobliżu jakiegoś noclegu. Jeżeli nie znajdziemy, trzeba będzie po prostu udać się na najbliższe lotnisko i tam przeczekać noc.
Znajdujemy jakiś hotel w pobliżu, widać, że z wyższej półki. Pewnie zapłacimy więcej kasy, ale co tam. Jest nam to już obojętne. Byle tylko położyć się spać. Niestety kiedy docieramy na miejsce okazuje się, że nie mają wolnych pokoi. Co za pech. Jednakże recepcjonista jest na tyle uprzejmy, ze pokazuje nam na mapie inny hotel w pobliżu, który powinien posiadać wolne pokoje. Ostatecznie zakwaterowujemy się w czterogwiazdkowym hotelu Welcome Plus Milano Viale Famagosta, 50, Famagosta, 20142 Mediolan,. No cóż, za cztery gwiazdki trzeba zapłacić. W efekcie wychodzi nam około 800 zł wiecej za cały pobyt za dwie osoby, aniżeli w poprzednim hotelu (który miał kosztować koło 1000zł za pobyt dwa dwóch osób). Oczywiście w pokoju jest TV, suszarka, ładna łazienka, jak i również ładny pokój, zestaw kosmetyków, balkon...
Nasza stołówka w hotelu
Noc zaliczona, więc czas na zwiedzanie!. Pierwszy dzień zaczynamy od Pinakoteki znajdującej się przy ulicy Via Brera 28. Standardowy bilet to 10 euro. Piękna fasada budynku, wyglądająca jak pałac, powala elegancją. Wnętrze również imponujące, oczywiście również dzięki wspaniałym dziełom, które obiekt zgromadził Możemy podziwiać dzieła znanych malarzy Canaletta, Caravaggia, Rafaela, Beliniego i wielu innych artystów. Obiekt godny polecenia nawet jeżeli nie jest się znawcą sztuki jak my :)
Drugie miejsce do którego się udaliśmy, było dla mnie niezwykle magiczne. I nie chodzi tu o znane sklepy, ale o wygląd budynku. Galeria Vittorio Emanuele powala na kolana! Widzimy piękny szklany dach, z kilkoma bardzo zgrabnymi kopułkami.. W środku ściany wyglądają jak kamienice z zewnątrz. Ot takie małe miasteczko pod szklanym dachem. I do tego ta podłoga! Wspaniałe maziaje, rysunki, które też mają swoją historię, ale nie będę zanudzać...Budowa tego obiektu trwała 12 lat. Obiekt zbudowany jest na planie krzyża. W galerii oczywiście mieszczą się sklepy znanych marek, na które większości z nas po prostu nie stać. Jednakże ja w ogóle nie zwracałam na to uwagi. Liczył się sam budynek oraz klimat. Do tego ta wspaniała choinka na środku pasażu!!!
I kolejna atrakcja dnia. Mecz :) mój małzonek nie byłby sobą gdyby nie wyhaczył jakiegoś meczu piłkarskiego. AC MIlan - Torino. Stadion wspaniały. Oczywiście nie tak wspaniały jak Allianz Arena w Monachium, ale robi wrażenie. Jeden z największych stadionów na świecie. Mieści około 85 tysięcy kibiców. Bilety nie kosztowały duzo. Nie pamiętam już dokładnie ile, ale bardzo przyzwoity sektor koło 100zł,
A ostatnią atrakcją już tego wspaniałego dnia, był spacer wzdłuż pięknie oświetlonego kanału przy którym za dnia odbywa się olbrzymi bazar (wzdłóż niego znajduje się równiez mnóstwo fajnych sklepików ze starociami i butikami, które nie są drogie), oraz kolacja happy our, czyli jeż ile chcesz za drinka :)
Drink w zależności od lokalu, a jest ich wzdłuż kanału całe mnóstwo, kosztuje od 30 PLN. Kupujesz drinka i jeszcze tyle na ile masz ochotę. Na początku naszej podróżniczej ścieżki, jadłam tylko to co w domu, czyli nic mięsnego, gdyż wolę ryby, nic mącznego, głównie kasze i warzywa. Lecz jakiś czas temu obiecałam sobie, że będę spożywała regionalne potrawy. I nie jest ważne czy to słonina, czy mączne, czy smazone na głębokim tłuszczu. Aby poznać kraj w którym się znajduję, trzeba spróbować lokalnego jedzenia. Nawet jeżeli wiąże się to z przywiezieniem dodatkowego bagażu w postaci kilku kilogramów.
Jedzenie, które można spożywać za drinka jest naprawdę przyzwoite. Makarony, sałatki, warzywa, kasze, mięso. Nie żałuję ani jednej minuty tam spędzonej.





















