Ramówka2

Ramówka2

Lista rozwijalna 1

niedziela, 28 stycznia 2018

BRUKSELA - PART II


Pierwsze miejsce do którego podążamy trzeciego dnia, to Kościół Notre Dame du Sablon. Jest to olbrzymi kościół położony na placu Grand Sablon. Co tu dużo mówić. Piękna gotycka budowla. Wybudowana z wielkim rozmachem. Wstęp oczywiście darmowy.










Zaraz obok, mieści się przepiękny mały park, w którym stoi taki oto pomnik. 





Kościół zwiedzony, to może tak teraz by do króla?
Czemu nie :) Tym bardziej, że jest całkiem niedaleko. 
Zamek Królewski usytuowany jest zaraz przy naszym parku (Brederodestraat 16. Wystarczy go obejść. Nazwa jest nieco mylna, gdyż aktualnie nie mieszka tam rodzina królewska. W tym przepięknym, olbrzymim budynku organizowane są oficjalne przyjęcia. Pałac jest oficjalnym miejscem pracy króla. 
Zamek można zwiedzać tylko w określonych miesiącach, mianowicie lipiec-wrzesień od 10:30 do 16:30, z wykluczeniem poniedziałków. Wstęp darmowy.
Zamek przepiękny. Niesamowity przepych w środku, przepiękne sufity, ściany, meble. Rzeczywiście czuć, ze się jest w pałacu. Na szczególną uwagę zasługuje sufit w sali lustrzanej, której sufit wyłożony jest prawie milionem pancerzyków tajskich żuków .Podobnie zresztą jak imponujący żyrandol. Niestety ciężko uchwycić tą głęboką zieleń na zdjęciu. W rzeczywistości zarówno sufit jak i żyrandol jest zdecydowanie piękniejszy.





















To co chciałam koniecznie zobaczyć w Brukseli, to szklarnie królewskie, które z zewnątrz przypominają szklarnie Pani Sprout z Harry'ego Potter'a. Oczywiście jestem fanem magicznego świata w którym ma szczęście żyć tytułowy bohater. 
Niestety byłam głęboko rozczarowana, gdy okazało się, że są zamknięte. Można było wejść tylko do jednej z nich. Jednakże nie było tam praktycznie żadnych roślin. Wtedy wstęp był darmowy. W późniejszych godzinach miał sie odbywać koncert muzyczny. Może własnie stąd ta niedyspozycja obiektu.




Przed szklarnią znajduje się przepiękny park, który jest pełen roślin i żywopłotów. Bardzo urokliwe miejsce, pełne zaułków. Żywopłot tworzy sieć labiryntów, po których można cały czas krążyć.








Kolejnym obiektem na naszej liście była Narodowa Bazylika Najświętszego Serca. Olbrzymi kościół, zgodnie z wikipedią piąty co do wielkości kościół na świecie. Z zewnątrz budynek rzeczywiście powala. Wewnątrz, oczywiście wygląda imponująco, ale nie jestem jakimś szczególnym zwolennikiem sacrum aby się aż tak zachwycać.








Podczas zwiedzania kościoła zauważyłam dwie rzeczy, które mnie zszokowały. Pierwsza to restauracja przykościolena!!!!!! Tak. Dobrze przeczytaliście.Spragnieni odnajdą wodopój przy świątyni. Preferujesz herbatę, czy może latte? Bardzo proszę. wszystko to znajdziesz w świątyni...
Nie jestem gołosłowna, więc bardzo proszę prezentuję foto...


Druga rzecz- dzieci wyznania islamskiego, które grały w piłkę odbijając ją o mury kościoła, tymczasem ich matka siedziała obok i przyglądała się całej scenie.


A tak na marginesie, proszę nie pić kawy w tym miejscu - znajduje się koło Bazyliki. Jest ohydna, mała i droga.


Mój zdolny mąż, bez którego wycieczka nie była by tak wspaniała jak jest :) odnalazł  muzeum oceaniczne, które znajdowało się w bardzo niepozornych domkach, z ulicy zupełnie niezauważalnych. 























Kolejny i ostatni dzień zaczynamy od ... śniadania :)
oto nasza jadłodajnia w któje mamy wykupione darmowe posiłki. Ale ale o tym już wspominałam, więc przejdźmy dalej :) Serce Europy wzywa... :)
Atomium. Obiekt zbudowany na Expo 58, zachwyca swoim ogromem. Obiekt zbudowany na wzór kryształu żelaza. Cała budowa ma 103 metry wysokości!!!! Waży 2400 ton!!! 

Na początku myślałam, że obiekt po prostu ogląda się z zewnątrz, ewentualnie  dół. Tymczasem mój wspaniały mąż, który wie wszystko :) powiedział mi, że można wjechać praktycznie do każdej kuli, w której jest przedstawiana wystawa tematyczna. Na obiekt trzeba poświęcić około 2 godzin. W jednej z kul znajduje się taras widokowy oraz restauracja, w której można zamówić sobie ciepły posiłek bądź herbatę/kawę. Ja jako kawosz oczywiście musiałam spożyć kawkę. Nie pamiętam ile kosztowała kawa, ale możecie być spokojni. Nie rujnuje portfela. Nie kosztuje 30 zł. 
Spotkałam się z opiniami, ze obiekt jest przereklamowany i że nie warto. Moim zdaniem?? Naprawdę waryo. Obiekt robi wrażenie. Jest olbrzymi. Sama świadomość, że się jest w tych kulach daje wiele emocji. I ta super szybka winda, która zawozi nas na górę!
Ursyncio przed Atomium.


 Widok z Atomium.


Poniżej również widok z atomium, tylko, że już na Mini Europę. A co to jest? Dowiecie się poniżej. Warto odwiedzić!!



Wystawa strojów z całego świata. Ja oczywiście przy japońskim kimonie :) Pamiętajcie, że cały czas jesteśmy w atomium!


Ursyncio na schodach ruchomych w Atomium. Niczym z "Gwiezdnych Wojen" :)



I porcja informacji na temat samego obiektu. Atomium Square Laeken, Bruksela 1020, Belgia
Godziny: z tego co pamiętam 10-18, ale nie wiem czy w każde dni.
Wstęp koło 11 euro za dorosłego

Wspominałam wcześniej, ze z kul atomium możemy zobaczyć Min i Europę. Cóż to takiego? 
Jest to park, w którym znajdują się najznamienitsze budowle Europy. Zaczynając o samej Brukseli a kończąc chociażby na Polsce. Miniatury często się ruszają. Możemy zobaczyć pływające statki, porty, budynki. Chcecie być w Paryżu? nic prostszego! A może Londyn? Proszę bardzo! Jeżeli chodzi o Polski akcent, to oczywiście jest, ale byłam nim bardzo rozczarowana. Czemu nie ma Zamku Królewskiego albo Wawelu? albo innego wspaniałego obiektu? Tymczasem w Mini Europie znajdziemy jedynie Dwór Artusa oraz Pomnik Poległych Stoczniowców.












Dni i godziny otwarcia są różne, więc trzeba koniecznie sprawdzić wcześniej w intercie.
Cena: 
Mini Europa + Atomium 24,70 (proponuję wcześniej zerknąć w internet, gdyż są różne konfiguracje biletów, można zwiedzać również inne obiekty w pakiecie). Poniżej strona Mini Europy na której jest również informacja jak dotrzeć na miejsce http://www.minieurope.com/en/contact-us/

Przedostatnie miejsce, które koi moje zmysły i duszę to ogród japoński, w którym znajdują się również budowle japońskie. 
Niestety gdy docieramy na miejsce okazuje się, ze obiekt jest w remoncie. Jednakże przynajmniej  mogę pokontemplować widoki...
Do japońskiej pagody niestety również nie można było wejść. Obiekt był zamknięty. Słyszałam, że obiekt kosztuje 4 euro kiedy jest otwarty. Ja jako miłośniczka wszystkiego co orientalne, uważam, że warto było chociaż popatrzeć...





Ostatnie miejsce, które odwiedziliśmy to Muzeum Manneken Pis.
Nieopodal Ratusza znajduje się muzeum Manneken Pis, gdzie można zobaczyć najróżniejsze stroje, w które był kiedykolwiek ubierany mały chłopiec. W muzeum znajduje się koło 1000 strojów, w które przynajmniej 25 razy do roku przebiera się nasz bohater. Oczywiście znajdziemy równie akcenty polskie :)










TO I OWO ORAZ ILE KOSTET

CENY: nie są wysokie. A raczej powiedziałabym, ze podobne jak w kurortach w Polsce. kawa 10/12/15 zł w zależności gdzie. poniżej wrzucę zdjęcie z cenami produktów  ze sklepu, wiec sami możecie ocenić
CO MNIE DENERWUJE:  trochę worki na śmieci leżące na ulicy. Zamieszczam ponizej foto. Wygląda to trochę jak wielkie śmietnisko. 
W Brukseli nie czułam się jakoś szczególnie niebezpiecznie. Nawet jak spacerowaliśmy przez przypadek z mężem po dzielnicy Molenbeck. Ale widok wojskowych z kałasznikowa normalnie po ulicy, uświadomił nam powagę sytuacji...





POPULARNY WPIS

KAC VEGAS W BANGKOKU